Najlepsza kuchnia na swiecie
Moja wizyta w Londynie zaowocowała jeszcze jedną mocną dawką inspiracji wnętrzarskich. Miałam tam okazję podziwiać efekty remontu jaki moja siostra niedawno (prawie) zakończyła w swoim dziewiętnastowiecznym typowo angielskim domu w północno-wschodniej części miasta.
Wyrażenie „typowo angielski” ma dla mnie zarówno pozytywne jak i negatywne konotacje. To co jest moim zdaniem wyzwaniem, to wąskie korytarze i pokoje, strome schody, motywy myśliwskie i oddzielne krany z ciepłą i zimną wodą… totalne dziwactwo!
Na szczęście moja siostra pozbyła się dwóch ostatnich elementów, za to bardzo dbała o zachowanie tych, za które kochamy brytyjskie domy.
Zaliczyłabym do nich charakterystyczne, wielkie okna…

… dużą ilość pięknych wykończeń z bielonego drewna i motywy kwiatowe. Zwróćcie uwagę na te piękne wysokie listwy przypodłogowe, sztukaterie przy suficie, rzeźbione progi i kwiatową mozaikę w drzwiach wewnętrznych.



Właśnie takie “szczegóły” sprawiają, że wnętrze jest przytulne i ciepłe.
Największe wrażenie zrobiła jednak na mnie kuchnia.
Przed remontem kuchnię stanowiła malutka i zimna dobudówka na tyłach mieszkania, która została rozszerzona o kompletnie niefunkcjonalny pokój przejściowy i otworzona na duża i słoneczną jadalnię. Zmiana jest ogromna. I to także w znaczeniu dosłownym, bo nowe pomieszczenie jest znacznie większe niż kuchnie jakie znam z warszawskich mieszkań.
Przy takiej ilości szafek i dodatkowym schowku chyba żadna z nas nie miałaby problemu z przechowywaniem… Jest nawet miejsce na sześciopalnikową kuchenkę…

Spełnienie marzeń każdej kobiety, która spędziła już kiedyś pół godziny starając się upchnąć gdzieś “tą cholerną patelnię”…
Każda szafka wykonana jest w całości z drewna dębowego - w całości to znaczy, że wnętrze też… wliczając każdą przegródkę.

Aspekt estetyczny nie pozostaje w tyle za tym praktycznym.
Niestandardowy zielono-szary kolor szafek został uzupełniony meksykańskimi płytkami i ciemnym, ciepłym drewnem.

Klasyczne frezowanie szafek, zlew typu Belfast i przepiękny antyczny kredens na kolorową polską porcelanę i stylowe słoiczki tworzą genialne zestawienie.



Z kuchni przechodzi się do równie uroczej jadalni z mnóstwem emocjonalnych przedmiotów dla domowników, takich jak książki, płyty, obrazy przywiezione z dalekich podróży, meble i lampy wypatrzone na pchlich targach i aukcjach internetowych, czy ukochane pianino mojej siostry - prezent od męża ;).



W nieliczne słoneczne dni życie rodzinne przenosi się do uroczego ogródka.


W przeciwieństwie do mnie, moja siostra ma rękę do kwiatków…

Stary angielski klimat dopełniają piękne łazienki. W tej na górze zachwyciła mnie podłoga, deszczownica, antyczne lustro i komoda.



W małej toalecie na dole moje ukochane oddzielne krany zostały zastąpione bardzo stylową, klasyczną baterią. Nieodżałowana strata… ;)

Lustro, które tam się znajduje zrobiła własnoręcznie moja siostra.

Zdolna jest, prawda?
Wierzę, że ta firma wnętrzarska, którą pewnego dnia stworzymy, odniesie sukces! :)
Notki